Eredità dall’ex marito o sorpresa dalla suocera: la storia di Ela, tra un matrimonio finito male, un…

Eredità dallex marito o… una sorpresa dalla suocera.

Come regalo da parte del suo ex marito notoriamente più amico della bottiglia niż di persone Giulia ricevette in opiekę jego mamę, Signora Antonietta. Znali się już od lat, choć od miłości przeszli przez burzę do rozwodu dziesięć lat temu. I to nie tylko przez jego sympatiosę do lambrusco, ale też przez fakt, że bywał wobec niej bardziej gestykulujący niż włoski polityk w telewizji.

Od czasu rozwodu, kontaktów między nimi było tyle, co maku w tiramisu. Ich wspólny syn, Alessandro, już dawno ubił własne gniazdko w Florencji, opowiadając o ojcu jak o postaci z mitologii greckiej niewiele pamięta i woli nie zgłębiać tematu.

Aż tu pewnej niedzieli rano, gdy Giulia szykowała się na mszę i kawę z ciastkiem w pobliskiej pasticcerii, dzwoni telefon. Okazało się, że jej były mąż odszedł na wieczną siestę, a nikt z jego przyjaciół od kieliszka nie miał nawet ochoty zorganizować pogrzebu. No to, jak zwykle, padło na nią i jej syna. Oczywiście urządzili mu pochówek, jak się należy co jak co, ale tradycja to rzecz święta.

Została jednak problematyczna kwestia staruszka Antonietta, była teściowa, do której pasowałoby ostrzeżenie: Niespodzianki gwarantowane!. W trakcie małżeństwa Giulia bardziej niż raz marzyła, by przeprowadziła się chociaż do Kalabrii.

Babcia Antonietta mieszkała na obrzeżach małego, włoskiego miasteczka w domku, który widział więcej plotek niż okoliczny bar. Po tym, jak Alessandro wrócił do Florencji (bo przecież obowiązki, żona, dzieci, praca), obowiązki opieki nad tą kochaną jędzą spadły na barki Giulii.

No cóż, odwiedzała ją kilka razy w tygodniu. Woziła zakupy (swoją drogą, babcia zawsze narzekała, że nie te pomidory albo za twarde oliwki, chociaż potem i tak pałaszowała wszystko z apetytem). Do tego rozdrabniała drewno na kominek bo jak tu zostawić biedną kobietę samą? Nawet jeśli gderała więcej niż prowadzący Sanremo.

I tak minęły trzy miesiące w rytmie espresso, narzekań i noszenia siat… aż pewnego dnia staruszka zasnęła na dobre. I wyobraźcie sobie w testamencie zostawiła Giulii dom i całkiem niezłą sumkę w euro, pieczołowicie odkładaną przez lata. No cóż, jeśli to jest wdzięczność po włosku, to Giulia już nie narzeka. Ciastka smakują lepiej w swoim własnym domu!

Rate article
Add a comment

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − 12 =

Eredità dall’ex marito o sorpresa dalla suocera: la storia di Ela, tra un matrimonio finito male, un…